piątek, 27 lipca 2012

Na początku był kot!

... to właśnie on - miękko sunąc przez chaszcze i bory, wskakując na najwyższe gałęzie drzew - wskazywał naszym przodkom najdoskonalsze obszary łowów i dawał sygnał do ataku. Kot przez wieki pomagał ludziom przetrwać głód, choroby, kataklizmy i przyczynił się do rozwoju naszej cywilizacji. Powszechnie wiadomo, że Sokrates miał kota i patrząc w jego mądre oczy stwierdzał: wiem, że nic nie wiem. Kot Platona zaś, uganiając się za myszą po jaskini, rzucał smukłe, idealne cienie, sprawiając, że w umyśle jego pana zrodziła się koncepcja świata materii i świata idei. Diogenes mógł całe życie mieszkać w beczce, bowiem miał obok siebie kota, a Heraklit - co wiadomo dopiero od niedawna - nie wypowiedział słów "wszystko płynie", tylko "wszystko mruczy".
To właśnie koty pomogły kilku Templariuszom w ucieczce przed prześladowaniami i dziś strzegą legendarnego skarbu zakonników, łudząc, mamiąc i zwodząc tych, którzy zbliżą się doń za bardzo.
W czasach panowiania Elżbiety Tudor, koty wskazywały drogę żeglarzom do Chin i Japonii, przyczyniły się do zdobycia herbaty i jedwabiu. Kot był obecny wszędzie tam, gdzie pojawiały się nowe znaleziska, zmieniające kształt ludzkiego bytu, wszędzie gdzie rozwijała się cywilizacja, a myśl ludzka właśnie dzięki kotom osiągała szczyty swych możliwości. W pierwotnej wersji rękopisu "Fausta" - Mefistofeles zamienia się nie w psa, a w Kota. I jako kot wskazuje Faustowi ścieżki właściwego postępowania.
Również "Zbrodnię i karę" interpretujemy błędnie - nie Sonia bowiem pomaga Raskolnikowowi przetrwać Sybir, ale jego kot - Iwan, ten sam, który uciekł od wrednej lichwiarki. Nie pamiętacie?
Dziś te magiczne stworzenia zniżają się do tego, by z miłości do człowieka kształtować nasz codzienny byt, pomagać w zwykłych pracach domowych i decydować, co jest dla nas najbardziej właściwe. Spójrzcie tylko:

- tu kot określa, czy wychuchane i zadbane rośliny rzeczywiście można wsadzić do tej donicy. Czy nie jest za płytka?


- dzięki kotu wiemy, że czeskie piwo jest najlepsze i najzdrowsze. Proszę spojrzeć na ten stęskniony wyraz złocistych oczu:


- kot sugeruje, jakimi dziełami literatury pięknej powinniśmy się rozkoszować:



- a które są kompletnie do niczego:


- kot może być stróżem dobytku



- i pomocnikiem w działalności artystycznej:



- zasugeruje, jak wykonać poprawnie okno w obudowie komputera:


- i jaką zabawkę kupić dziecku:



Jakiś czas temu natomiast natknęłam się w mediach na taką wzmiankę:

"- Zgroza i skandal – tak jednoznacznie ocenił kot Mirmił jakość papierowych torebek, służących do umieszczania w nich prezentów. – Nie pojmuję – dodał – jak można ulokować na drodze kotów produkt o tak marnej konstrukcji i beznadziejnej jakości. Że niby torebki na prezent mają inne przeznaczenie? Że niby nie są kocimi zabawkami? Obawiam się, że takie rozumowanie jest z gruntu błędne. Cóż bowiem czynić, jeśli kot zechce zażyć chwili odpoczynku w takiej papierowej torebce? Czyż kot nie ma do tego prawa? Czyż potrzeba kota jest mniej ważna od budowy prezentu? Proszę spojrzeć, co się dzieje, gdy kot wejdzie do torebki! Tak, proszę państwa – torebka natychmiast się rwie! Wadliwa konstrukcja papieru sprawia, że produkt ten absolutnie nie powinien pojawiać się na rynku, którego konsumentami są kociarze. Precz z papierowością! – dodał zbulwersowany znawca, piastujący wysokie stanowisko QM w mirmiłowskim magazynie papierowych toreb i opakowań." Załączam zdjęcie, które wywołało taką burzę:



Cóż mogę dodać? Pozostaje jedynie sparafrazować wierszyk Juliana Tuwima i rzec:

      Koteczek to mała zwierzyna,
      Koteczek istotka niewielka,
      on szczura wstrętnego powali,
      Lecz nikt nie popiera koteńka,

      Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
      że kotek to druh jest nasz szczery?!
      Kochajcie koteczka, ludziska,
      Kochajcie do jasnej cholery!

10 komentarzy:

  1. :))) Podpisuję się pod tym wierszykiem. Sympatyczny post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod pierwowzorem wierszyka to niejaki Konstanty (dla przyjaciół Kot) Gałczyński pierwszy się podpisał :).

      Usuń
  2. Kochamy koteczki...kochamy Bolusia nad życie..doniczkowego kwiatka:)...Czesia kochamy do samiusieńkiego nieba...a Misia za wielką rozkoszność.... Tekst powalający! Obróbka filozoficzna....super!!!!!Szkoda, że takiej filozofii nie uczą;)Uwielbiam mirmiłowską kociofilozofię:)e.g.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obśmiałam się jak norka:))ups :))jak kocionorka:)))))A pod filozofią kocią podpisuję się obiema rękami:)))))Świetne zdjęcia:)))mizianko dla moich wirtualnych przyjaciół:)))Franek:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Anido.Na początku BYŁ jamnik.Świat stoi jamnikiem.Kto Ci wykopie skarby w ogrodzie, kto Ci zasika wycieraczkę albo KTO zje niepotrzebną Ci już poledwicę tak jak jamnik?Żaden kot nie złapie jedzenia w locie...
    Po jamnikach przyszli kotowie.
    A myślisz,że piramidy są dla kogo?Tam bez kulenia głowy mogły wejść TYLKO jamniki.Starozytne jamniki są co prawda długonogie(widziałam w muzeum w Neapolu),ale to wszak JAMNIKI!!!
    Jamnik wpadł do wanny Archimedesowi, jamnik ocalił astronautów w Apollo 9.
    To on, dzielny długiś wyciem ogłaszał alarmy bombowe w wojennym Londynie...To on...

    A Miś jest chyba spokrewniony z moją Fio.Troszkę inny uklad latek, ale oczęta, uszęta i wąsięta mają podobne.No,może te ostatnie u Fionki są nieco bardziej na boki.Z wąsiskami to ciekawa sprawa jest: u Amelki idą wręcz przeciwnie, ku dołowi.I nie ma nic wspólnego z kocim chrakterem!
    Kotkins

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha ha :). Bardzo fajny post :D. Wierszyk idealnie trafiony :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nA POCZĄTKU BYŁO sŁOWO...wedle zasad wymowy pierwsze musiało być słowo kot... słowo jamnik musiał być dużo później....;)e.g.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście, Elu. Zapraszam do dyskusji pod najnowszym postem. Musimy uświadomić Kotkinsowi, że tkwi w błędzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post :) Bardzo dobre opracowanie zagadnienia :) i to z ilustracjami :) Pozdrawiam Aśka

    OdpowiedzUsuń
  9. post jest przepyszny, niemniej sparafrazowany wierszyk to "O wróbelku" autorstwa Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, aczkolwiek o pomyłkę nietrudno, albowiem Tuwim również wyprodukował parę "hecnych" kawałków ("Na stacji Chandra Unyńska gdzieś w Mordobijskim powiecie, telegrafista Piotr Płaksin nie umiał grać na klarnecie"). Co do demiurgicznej roli kota polecam - za to poezję Franciszka Klimka, lubo prozę Terry'ego Pratchetta, np. "Kot w stanie czystym" albo rozmowę Ipslora ze Smiercią ("Mort")

    OdpowiedzUsuń