wtorek, 31 lipca 2012

Z krainy orchidei do... przedsionka piekieł

Wczoraj nasz dzielny Bolutek po raz pierwszy odkrył moją storczykową kolekcję. Wdrapał się na miejsce po akurat namaczanych storczykach i obserwował świat z całkiem nowej, fascynującej perspektywy.
Do pewnego momentu wszystko toczyło się dobrze - Bolusia zaczepiały liście, więc odpierał dziarsko ich ataki, gorszył się z powodu pochlapanego parapetu, filował, co się dzieje na ulicy i sprawdzał, czy osłonka nie przecieka. Pomagał, ile tylko mógł, z całym swym pręgowanym zaangażowaniem i instruował Joża, który po chwili do nas dołączył, co po kolei należy robić:





Nagle jednak nadjechała śmieciara i przy wtórze ogłuszającego ryku, zaczęła zsypywać śmieci w głąb swej piekielnej czeluści.
- Ratuj mnie!!!!! Nie daj mnie!!!!! - wrzasnął Bolutek, wciskając się w Jożikowe łono i majtając w panice białymi skarpetkami! - Nie pozwól!!!!


Jożo, zgorszony, pokręcił łepkiem w reakcji na tak absurdalne zachowanie i zgrabnym skokiem przeniósł swe obfite ciałko na podłogę, pozostawiając malca na pastwę śmieciary.
Na szczęście życzliwy storczyk udzielił schronienia zrozpaczonemu...


Gdyby ktoś się zastanawiał, jak wygląda wnętrze śmieciarkowej poczwary, to służę opisem i ilustracją. Otóż, w śmieciarce jest ciemno, a jej głębin strzeże potwór przeraźliwy, omiatający wszystko wokół takim oto makabrycznym spojrzeniem. Ma się tę rękę fotografa, c'nie??



8 komentarzy:

  1. Uch, ale dramatyzm... :)
    Pozdrawiam kocią rodzinę i.. no, ewentualnie dużych.. ;)
    Astrid

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny BOLUŚ:)))a przygarnął go ktoś z dużych chociaż i uspokoił?:)))))))superowy reportaż :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt! A Boluś biedny taki, chociaż i tak dzielny :D!.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boluś ? ale miałes przygode :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Qurczę terapia krańcowo wstrząsowa, jak elektrowstrząsy ;)
    No nie wiem, nie wiem. A ten kot później do tej czerwonej kozetki jest tak na stałe przywiązany?
    No co. No co? Było storczyków nie ruszać... ;)
    Aniada, super reportaż. Bolutkowi oraz Misiowi terapeucie dziecięcemu oraz całemu teamowi niebieściuchów słoneczne głaski. M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny Boluś, ale niestety, tak wygląda poznawanie świata, trzeba się od czasu do czasu czegoś przestraszyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ten Joż to piękny jest!jaki on ma kolor i wdzięk!A jakie białe skarpetki mu wystają z brzucha...:)
    Kotkins

    OdpowiedzUsuń
  8. To, że Joż jest piękny..to fakt! Ale Boluś instruktor w poruszaniu między storczykowymi liśćmi:-)!..to Ci dopiero gratka...zdjęcie z liściem na głowie, czy jak kto woli pod liściem...bezcenne! Patrząc na Bolutka...odżywają we mnie wspomnienia czasów, gdy moje panny (wtedy jeszcze dwie) były z racji młodego wieku tak rozkosznie ciekawskie...świat zadziwiał na każdym kroku i dostarczał rozmaitych emocji...nie tylko kotom. Wczoraj odwiedziła mnie znajoma...i powiedziała zdziwiona, że mam bardzo grzecznego i dobrze wychowanego kota:(...no..kurcze zrobiło mi się trochę dziwnie ...bo moja kota tak naprawdę nie jest dobrze wychowana...jest starszą panią...leniwą, wygodną i zdystansowaną do intruzów w domu;)...Zazdraszczam widoku ciekawskiego koteczka, pełnego życia...nieustannie chętnego do zabawy...Boluś I.L.Y.:)Głaski dla niebieskiej kociosfery..tej pręgowanej to podwójne!e.g.

    OdpowiedzUsuń