piątek, 13 lutego 2015

Nie śpi, nie pije, a biega i żyje...

- Wypiłeś mi kawę - skonstatowałam tonem nieznoszącym sprzeciwu, patrząc oskarżycielsko na męża.
- Bzdury. Nie ruszam twojej kawy. Niedobrze mi po kawie.
- To tylko taka przykrywka. Mój dziadek też tak mawiał, wypijając kawę mojej babci. Powiedz, że chcesz, to ci po prostu zrobię, a nie tak chyłkiem...
- Nie pijam twojej kawy, kobieto. Za to ty gwizdnęłaś mi mój soczek. Budzę się w nocy, a tu nie ma.
- Co za pomysł przedziwny! Zgagę mam od tych soczków. Nie ruszam twoich napojów.
- ... i rumianek. Też mi wypiłaś rumianek.
- No nieeee! Nienawidzę rumianku. Jak pragnę zdrowia. Pijam pokrzywę. Wiesz przecież. Rumianek jest obrzydliwy. O, właśnie, gdzie jest moja pokrzywa?? Wypiłeś! W ramach przeprosin, zrób mi nową kawę. Kurczę, nie wiem, no naprawdę nie pamiętam, kiedy wypiłam tę poranną...
- Daj kubeczek, to ci umyję.
- Eeee, wiesz, nie trzeba. Najwidoczniej już go myłam. Jest czyściuteńki. Ty, słuchaj, ja mam chyba zaniki pamięci, starzeję się, czy co...? Nie pamiętam, kiedy piłam kawę, nie pamiętam mycia kubka... Nie jest dobrze.
- Gorzej, nie pamiętasz, kiedy wypiłaś mi colę.
- Nie pijam coli. Jestem na permanentnej diecie.
- No proszę, nie pamiętasz też, że najwidoczniej zrezygnowałaś z diety.

...

- Dlaczego, wstawiając naczynia do zlewu nie zalewasz ich wodą? Jak ja mam teraz umyć ten talerzyk?
- Zalewam! Zawsze zalewam, teraz też zalałem.
- Nie zalałeś, nie ma oni kropli. Wszystko przyschło. No sam zobacz.
- Kurczę, głowę bym dał, że zalałem...

...

- Obudź się, obudź! Słyszysz?? Coś K.A.P.I.E !
- Dach przecieka?
- Nie wiem, ale tak dziwnie to kapie. Właściwie, posłuchaj, to nie kapie, a CHLIPIE. O, przestało. Chyba się przesłyszałam.

...

- Wypiłeś mi moje wapno.
- Nie piłem. Zapomniałaś sobie zrobić.

...

- Wypiłaś mi wodę!
-  Bzdury, mam swoją. Najwidoczniej wcale sobie nie nalałeś.

...

- Czemu ten kot tyle sika? Zapalenie pęcherza może ma?

...

- Gdzie jest woda po rybie?? Ta brudna.
- A gdzie ta z sodą, w której moczyłam obrączkę?!

...

- Patrz, znowu leci siku. Przecież on prawie nic nie pije... Ty, zauważyłeś żeby on w ogóle podchodził do miseczki? Martwię się. Nie pije, a sika. Nawet z fontanny pić nie chce.
- Czekaj, powiedz to jeszcze raz. Czego on nie robi?? Nie.. pi... pije !?!
- Boluś! Jasny gwincie! Co teraz? Czy woda z lekko przypalonym olejem może mu zaszkodzić? Co nam jeszcze wyparowało lub tajemniczo wyschło? Myśl! Cola, kefir, wapno, woda z sodą, pokrzywa, skrzyp, silny earl grey, mleczny oolung, Bolutku, kochany, czy ciebie bardzo boli brzuś? Pokaż brzuszek, skarbeczku. Piwo, wino, białe, czerwone, wymiotował?! Skąd. Co tu jeszcze na wierzchu stało w trakcie ostatnich tygodni? Herbata wiśniowa, sok z czarnej porzeczki, syrop imbirowy... Rosół, barszcz, pomidorówka, woda po ziemniakach... Śmietana, jogurt, mleko, olej po śledziach i woda po ogórkach...

- Ale to jeszcze nie powód do histerii - wtrącił Bolusiński, sadowiąc się zgrabnie w zlewie, w nadziei otrzymania nowych napitków. - Szczerze powiedziawszy niedobrze zrobiło mi się wyłącznie po mieszance oliwy z twoją maską do włosów. Tylko przez chwileczkę, podkreślam. Przez momencik. A przecież mogło być gorzej. Płyn akumulatorowy, nafta, bim... No nie patrz tak. Przecież wiem, że nie macie. Żałujesz kotu odrobiny płynów? Zero wdzięczności. Czyżbyś zapomniała, z czyjego powodu miałaś ostatnio tak wypucowaną ulubioną filiżankę? 





- Idzie ktoś?? 



- Nie? No to chlup!




12 komentarzy:

  1. niezle.
    Ale moze jednak warto sprawdzic nerki jak tak podpija?

    pozd
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  2. Mojemu też smakuje bardziej ta woda ze zlewu, niż z jego miski ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiadome jest, że na blogu troszkę koloryzuję. Bolutek zatem nie tyle dużo pije, co po prostu próbuje. I zwykle - mimo wszystko - udaje się go nakryć na podkradaniu. To jest kotek żądny wrażeń i tak jak Czesio chciał niegdyś wszystkiego jadalnego próbować, tak dziś Boluś musi spróbować każdej cieczy, bo a może posmakuje??

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiadome jest, że na blogu troszkę koloryzuję. Bolutek zatem nie tyle dużo pije, co po prostu próbuje. I zwykle - mimo wszystko - udaje się go nakryć na podkradaniu. To jest kotek żądny wrażeń i tak jak Czesio chciał niegdyś wszystkiego jadalnego próbować, tak dziś Boluś musi spróbować każdej cieczy, bo a może posmakuje??

    OdpowiedzUsuń
  5. wcale mnie to nie dziwi:)))nasz Franek też spija z kubków,wylizuje z talerzy,trzeba na niego strasznie uważać:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mąż mój nakazuje zmienić tytuł na "Nie śpi, nie pije, a biega i żyje" . ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bolutek to kotek żywy bystry i bardzo mądry. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. na blogu w serii zdjec w lewym panelu wszystkie kotki sa dorosle, oprocz Bolutka :) On tam malusi jeszcze jest :D

    pozd
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastycznie,że zaczęła Pani znów pisać:)Nie znam chyba fantastyczniejszego bloga:)Historie kotów napisane w tak fantastyczny sposób:)Ma Pani ogromny talent pisarski:)Historia bardzo mnie rozbawiła,choć pewnie w życiu nie jest miłe czegoś takiego doświadczyć.Oczekuję z niecierpliwością kolejnych postów i pozdrawiam wszystkie koty i Dużych;)

    Mała Mi,czyli Emilia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas ostatnio hitem jest woda z cytryną pita wyłącznie z wysokiej szklanki oraz kwaśna śmietana z mizerii, z octem ;)
    Są koty, są smaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się! woda z cytryną woda i mięta była podawana nawet u nas w ośrodku. Bardzo oczyszcza i nawadnia organizm jest przede wszystkim bardzo zdrowa!

    OdpowiedzUsuń